Impreza miała być duża. Jagoda, Viktoria, Adrian, Fabian, Martyna to podstawowi goście, bez których dla Patryka impreza nie miała by sensu. Po za tym zaprosił jeszcze paru kumpli z klasy, kilka dziewczyn i lista gości była gotowa. Mimo, że to były dopiero 17 urodziny, chłopak bardzo chciał mieć mega imprezę. Pełno żarcia, głośna muzyka, karaoke, świetna atmosfera. Urodziny miały odbyć się w domu, bo mimo, że mają duży ogród z tarasem, na początku grudnia, raczej miło tam nie będzie. Matka dzieci w tym czasie, miała nocować u babci nastolatków, która mieszkała kilometr dalej. Z racji iż kobieta ufała swoim potomkom pozwoliła im zorganizować imprezę tak jak będę chcieli. Zabroniła tylko jednego.
- Dobra, zgadzam się na całą imprezę. Tylko Tosia i jej koleżanki i w ogóle wszystkie osoby do piętnastego roku życia nie dotykają alkoholu, zrozumiano? - postawiła warunek.
- Ale mamoo.. ja i tak za miesiąc mam 16 lat. nie przesadzaj! - oburzyła się Tosia.
- Moja droga, powiedziałam nie i koniec. - stanowczym głosem zarządziła kobieta i wstała od stołu. - Ile osób przewidujesz i za jaką pulę pieniędzy chcesz wyprawić urodziny?
- Osób ? hmm 10 licząc ze mną i Tosią. a jeżeli chodzi o pieniądze to myślę że 200 zł spokojnie wystarczy. - powiedział spokojnie. Mama stanęła przez chwile nie mówiąc nic. Po wyrazie jej twarzy można było spokojnie wywnioskować, że myśli nad faktem.
- Dobrze, tylko pamiętaj co powiedziałam. i ty Tosiu, tez pamiętaj. Czyli urodziny wyprawiasz 3 grudnia, akurat jest to sobota i równa data twoich urodzin. Ja w tym czasie będę nocować u babci Zosi, a wy macie się na tyle zachowywać, żeby czasami nie zawitała tu policja i żeby sąsiedzi się nie skarżyli, zrozumiano?
- Pewnie mamo, poradzimy sobie. a po za tym, sąsiedzi są na tyle fajni, że zawsze można z nimi się jakoś porozumieć, co nie Antosia? - powiedział Patryk z wielkim uśmiechem, widać było, że żyje on już imprezą, chodź ona, dopiero za tydzień. Dziewczyna pokiwała głową i uśmiechnęła się po czym wstała od stołu i poszła do góry nic nie mówiąc. Kobieta i chłopak, dość dziwnie się popatrzyli, ponieważ nigdy nie jest taka spokojna i małomówna. Zawsze się śmieje, i tyle gada, że trudno jej przeszkodzić.
Antosia, weszła do pokoju i z telefonem w ręce rzuciła się na łóżko. W jej głowie był jeden wielki burdel a myśli kręciły się tylko w okół Fabiana, Adriana i sytuacji z ojcem. Nie myślała o urodzinach Patryka, właściwie nawet ją nie obchodziła. Zastanawiała się ciągle czy mężczyzna da jej spokój i nigdy więcej nie pojawi się w jej życiu, czy może zacznie ją nachodzić, szarpać na ulicy lub próbować jakkolwiek skontaktować się z nią. Ale ta sprawa wydawała się być pikusiem przy tym co tak na prawdę w głębi duszy leżało jej na sercu. Fabian pocałował ją przy szkole, a znów Adrian pisał jej ciągle jak mu na niej zależy i chciał się spotkać. Tosia nie miała pojęcia co za tym wszystkim zrobić. Wzięła telefon i napisała sms: "nie wiem właściwie czy Ci na mnie zależy, zachowujesz się dość dziwnie. chcesz się spotkać? może jakoś to wyjaśnimy" wybrała opcję wyślij do wielu, po czym Adrian i Fabian i wcisnęła wyślij. Bardzo zastanawiało ją, który pierwszy odpisze i jak będą wyglądać smsy. Leżała i myślała, po chwili jej telefon zaczął wibrować. Adrian. Dziewczyna nie spodziewała się tak szybkiej reakcji chłopaka. Otworzyła wiadomość: "zależy mi na Tobie! zrozum to. może tak sądzisz, bo uganiasz się tylko za Fabianem, który kręci z każdą po kolei. a co ja mam zrobić, jak ty nie zwracasz na mnie uwagi. to za 20 min. w parku przy Malcie?". Dziewczyna leżała na łóżku z wielkim uśmiechem a serce łomotało jej jak dzwon. W tym czasie, do pokoju wszedł Patryk.
- Ej siostra co ty takie zmiany humory, teraz leżysz z wielkim uśmiechem a serce łomocze Ci jak byś miała palpitacje serca. Co się takiego stalo? - zapytał uśmiechając się i usiadł obok niej. Dziewczyna bez ruchu leżała i napisała esa: "spoko". Nic więcej nie potrafiła zrobić. W końcu otrząsnęła się, wstała i powiedziała tylko patrząc Patrykowi prosto w oczy
- Adrian. - wydawało się, że jej oczy przez chwilę zmieniły kształt na dwa serduszka. Tosia wybiegła z pokoju, i zaczęła się przebierać, malować aż w końcu tylko krzyknęła
- Wychodzę mamo! nie wiem o której wrócę. - i wybiegła niczym nowo narodzona, z wielkim uśmiechem na twarzy. Mama stanęła w drzwiach pokoju jak wryta, patrząc na Patryka, który z taką samą miną stał na schodach.
- Boże co z tą dziewczyną się dzieje? zakochała się, czy co? - zaśmiała się mama i odwróciła idąc powoli w stronę kuchni.
- A no, żebyś wiedziała zakochała się. I w końcu w odpowiednim. - pokiwał głową Patryk i wskoczył na kanapę włączając telewizor.
Na ławce koło kolumn, czekał już Adrian. Tosia poprawiła grzywkę i włosy, podeszła do chłopaka z uśmiechem.
- Cześć - powiedziała i usiadła koło niego. Adrian spojrzał się.
- Hej, ślicznie wyglądasz. - uśmiechnął się i dał nastolatce buziaka w policzek. Tosia zarumieniła się i zaczęli rozmowę. Spotkanie nie trwało zbyt długo, bo zaledwie 40 minut. Ale w tym czasie młodzież zdążyła sobie tyle wyjaśnić, że Fabian dla Antosi nie miał już znaczenie. Nie interesowało ją nawet to, czy opisze na jej sms'a. Ważne, że Adrian odprowadził ją pod dom i pocałował. Wtuliła sie w niego i wbiegła do domu. Rozebrała się w biegu, krzycząc:
- Wróciłam, zrób mi herbatę, lecę do góóry. - wykrzyczała radośnie dziewczyna wbiegając po schodach i wykręcając numer do swojej najlepszej przyjaciółki Viktorii. W tym samym czasie do Patryka zadzwonił Adrian, chcąc opowiedzieć przebieg sytuacji.
- Boże święty, ja własnej córki nie poznaje. Co się z nią stało? - powtarzała mama, wycierając naczynia.
super.:D lektura nie do pobicia.xd bardzo chciała bym mieć podobne życie do mojej imienniczki. Daga, nie wiedziałam że masz taki talent.
OdpowiedzUsuńkure, znowu ta miłość! hahaha. :D
OdpowiedzUsuńDaga, no wiesz Ty coooo..
ej,a polecisz mojego bloga? ;*
faaajny rozdział. ;)
brak mi słów.
OdpowiedzUsuńpisz dalej, pisz, pisz. :D
po prostu boskie. ;-*
Daga, dalej dodawaj.:D*
OdpowiedzUsuń