Tosia wbiegła do pokoju i rzuciła się na łóżko, w tym samym czasie odebrała Viktoria.
- No cześć Vika! bierz dziewczyny i przyjdźcie do mnie bo umrę na palpitację serca. - krzyczała z cholerną radością w głosie i przeogromnym uśmiechem na twarzy.
- No dobra, uspokój się. Będziemy za 30 minut. Pa - odpowiedziała spokojnie i rozłączyła się. Dziewczyna nadal leżała. Nic do niej nie docierało, mimo, że mama wołała ją z dołu bo zrobiła już herbatę. Jej myśli kręciły się tylko w ogół Adriana.
W tym samym czasie, Patryk rozmawiał z chłopakiem. Był on również przejęty jak Tosia, a brat cieszył się ze szczęścia siostry i najlepszego kumpla. Fabian, według niego, zawsze odbiegał od reszty.
- słuchaj stary, Twoja siostra jest prze zajebista. nawet ją pocałowałem, ogarniasz to? - ciągnął z entuzjazmem Adii, chociaż wiedział, że się powtarza. Był zauroczony Tosią.
- słuchaj, ja to bym chciał, żeby Ona była z Tobą. Ale wiem też, że zależy jej na Fabianie i on działa na nią, jak magnez. Musisz wygrać walkę o nią. Najlepiej postąp szybko i zdecydowanie, żeby On nie zdążył odebrać Ci jej. Ja tam za nim nie przepadam. Ale musisz, wiedzieć też, że jeżeli będzie przez Ciebie płakać, lub złamiesz jej serce, ja złamie Ci nos. Zastanów się poważnie! Nara stary. - nagadał poważnie chłopakowi i rozłączył się z wielką nadzieją, że go posłucha bo przecież Adrian jest normalny, nie to co ten drugi.
Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Antosia zbiegła po schodach jak najszybciej mogła otworzyła drzwi i stanęła jak wryta, a oczy zaświeciły jej się jak dwa, wielkie niebieskie iskierki. Nie spodziewała się tego, co zobaczyła.
- Cześć Antosiu.
- cze.. czeeść Faa.. Faabian. - wyjąkała dziewczyna. Poczuła jak by nagle, całe jej uczucia i rozmyślenia na temat Adka, opadły na samo dno jej serca a ich miejsce zajęły słowa "Fabian wrócił!". Nie potrafiła się ruszyć, stała tak w bezruchu z rozchylonymi wargami i szeroko otwartymi oczami przez 5 minut.
- Nie zaprosisz mnie do środka? - zapytał z tym jego powalającym uśmiechem. Tosia ocknęła się.
- A no, jasne wejdź! Idź do góry, pierwsze drzwi na lewo. Ja zrobię herbatę. - oznajmiła mu dziewczyna. Wyraz jej twarzy przybrał w miarę normalną postać, ale oczy dalej błyszczały.
- Nie trzeba ja podziękuje. - powiedział chłopak i poszedł do góry. Dziewczyna ekspresowo wzięła swoja herbatę i powiedziała Patrykowi, żeby przetrzymał dziewczyny jak przyjdą bo do góry jest Fabian. Nastolatek niechętnie kiwnął przytakująco głową, a jego mina przypominała obrzydzenie. Wbiegła po schodach do góry, weszła do pokoju.
- Przyszedłem boo.. bo ja Cię przepraszam, że nie odzywałem się przez tydzień po tym jak się całowaliśmy, ale ja po prostu nie mogłem. Wyjechałem z rodziną na taki mały obóz. - tłumaczył się.
- Na obóz? - kiwała głową z niedowierzającą miną. - w środku zimy tak ni stąd ni zowąt wybraliście się na rodzinny obóz? -dziewczyna patrzyła na niego jak na idiote, myśląc, że większej bzdury w życiu nie słyszała. Fabian zmieszał się, przetarł twarz dłońmi i powiedział.
- Może źle to ująłem. To było bardziej takie zintegrowanie, taka tam tygodniowa wycieczka. Na prawdę bardzo Cię przepraszam.. a Co do tamtego sms'a to zależy mi na Tobie, nie całował bym Cię gdyby jednak było inaczej. - spuścił głowę w dół i kącikiem oka spoglądał na minę dziewczyny.
- No dobra, wierzę Ci. - uśmiechnęła się do niego i szturchnęła go w ramię. Chłopak zbliżył się do niej i pocałował ją. Tosia nie wiedziała co ma robić. Odprowadziła chłopaka do drzwi.
- No to cześć. Do zobaczenia w poniedziałek. - uśmiechnęła się dziewczyna. I juz chciała zamykać drzwi.
- Poniedziałek? to nie chcesz mnie widzieć jutro, w niedzielę? - zapytał i spojrzał na nią tymi swoimi złotymi oczami, które były cholernie rzadko spotykane, właściwie o nikogo jeszcze nie widziała tak cholernie pięknych oczów.
- Chcę. - zawahała się. Jednak po chwili stanowczo powiedziała. - Tak, chcę. Zadzwoń. - Chłopak pocałował się i wyszedł. Przez okno widziała jak mija się z Viką, Martyną i Jagodą. Te zaś patrzyły się na niego dziwnie, prócz Martyny, która świata po za nim nie widziała, a On nie widział jej. Przyjaciółki weszły do domu i od przekroczenia progu padło około 100 pytań na temat Fabiana z ust Viktorii i Jagody, tylko Martyna milczała. Po chwili jednak Vika zorientowała się, że przecież chodziło o Adriana. I uśmiech z twarzy Tosi bardzo szybko zszedł, posmutniała. Teraz już sama nie wiedziała co czuje do Fabiana a co do Adriana i czy któregoś z nich tak właściwie na prawdę kocha. Weszły do pokoju. Po godzinie plotek o chłopakach Jaga i Martyna poszły. Viktoria została, by wesprzeć i pomóc przyjaciółce. W końcu to ona znała ją najlepiej, bo znały się od małego. Problem Antosii jednak nie łatwo jest rozwiązać, ponieważ oby dwaj nie są jej obojętni, każdy na swój sposób jej ważny i wyjątkowy w jej życiu. Jednak mimo wszystko, bardziej chyba ciągnęło ją ku Fabianowi.
- Porozmawiaj z Patrykiem on zna obu chłopców świetnie, pomoże Ci. - doradziła jej Vika. Tosia tylko pokiwała przecząco głową, bo wiedziała jak Patryk bardzo nie chce, by ona w jakikolwiek sposób wiązała się z Fabianem. Sądził, że Fabian na pewno po miesiącu, góra dwóch ją zostawi. Jednak Ona miała o nim dość odległe zdanie od brata.
- Chyba jeszcze raz szczerze pogadam z Adrianem, a potem z Fabianem i w tedy zadecyduję, chodź nie będzie to łatwe. Boję się zranić Adriana, On jest zbyt zakochany we mnie i wrażliwy, boje się, że jeżeli wybiorę Fabiana On coś sobie zrobi. Ale mam też obawy, czy znów Fabianowi nie chodzi o łóżko, on jest jakiś dziwny, odległy od reszty chłopaków z wyglądu, charakteru, zachowania. Jest taki.. taki wyjątkowy.
złote oczy.:D
OdpowiedzUsuńpisz dalej + dzięki.:*
Chłopak pocałował się i wyszedł.
OdpowiedzUsuńhaha, śmiesznie to wyszlo :d kto normalny całuje się sam ze sobą ? ;q
a rozdział mi się podooooba. < 3
Hehe, no rozkręca sie.
OdpowiedzUsuńSuper. : ) ;-*