Tosia, to zwykła nastolatka. Mieszka w Poznaniu, wraz ze swoją mamą i starszym rok bratem, Patrykiem. Jej rodzice rozwiedli się kiedy miała zaledwie 2 latka. Rodzeństwo nienawidziło ojca i żywiło do niego straszny żal. Właściwie, to prawie w cale go nie znali, bo ten nie utrzymuje z nimi żadnego kontaktu. Wie tylko, że mieszka on w Holandii. Skromny, nie duży biały dom, znajdujący się niedaleko Malty jest satysfakcjonujący dla rodzeństwa. Tosia ma pokój na poddaszu, a obok niej, również na poddaszu, pokój ma Patryk. dziewczyna ma połączenie fioletu z zielenią, do tego ciemne panele i wielkie łóżko. Pokój nie jest za duży, ale wystarczający. Chłopak zaś wolał kolory popielate połączone z błękitem. Oba pokoje są bardzo przytulne. Na dole, mieści się aneks kuchenny połączony w obszernym salonem w kolorach białych połączonych z beżem. Podłoga wyłożona białymi kafelkami, na środku stojąca duża czarna kanapa, po lewej stronie kominek, a na przeciwko kanapy, telewizor. W prawym rogu pokoju stał stół z krzesłami, przypominający jadalnie. Mimo, że rodzeństwo mieszkało bez ojca, ich sytuacja finansowa wcale nie była taka zła, gdyż mama dzieci, była architektem a plusem jej pracy było to, że była cały dzień w domu. Tylko czasami, klienci przyjeżdżali do niej.
- Toooosia! Paaatryk! - zawołała mama, nakładając obiad na talerz.
- Zaaaaraaaaz! - odkrzyknęli równo.
- Żadne zaraz, tylko obiad na stole. Ale już, schodzić bo wystygnie! - odpowiedziała im stanowczo mama. Oby dwoje po chwili siedzieli już przy stole. Wszyscy w ciszy zaczęli jeść. Po chwili zadzwonił telefon domowy.
- Ja odbiorę - bez namysłu krzyknął Patryk i rzucił się w stronę telefonu.
- haaalo? - zapytał Patryk. Mama patrzyła na niego zniecierpliwiona.
- tak, ale kto mówi? kim pan jest? - zapytał z oburzeniem chłopak. W tym czasie, mama wstała od stołu i zabrała mu słuchawkę. Wyszła z salonu, ale w domu panowała taka cisza, że dało się usłyszeć co mówi.
- Przestań wydzwaniać, oni nie chcą Cię znać nie rozumiesz! .. o nie, nie waż się nawet. Cześć. - krzyczała szeptem kobieta. Po czym ze sztucznym uśmiechem weszła do kuchni i odłożyła słuchawkę.
- Mamo, kto to był? Czemu tak go potraktowałaś? - wyrwało się z nieniecka Tosi. Widać było, że matka zmieszała się, i próbowała uniknąć odpowiedzi pytając czy już zjedli. Jednak i ona nie uzyskała odpowiedzi. Dzieci patrzyły się na nią tak stanowczym wzrokiem, że nie potrafiła sie wykręcić. Usiadła, chowając twarz w ręce i z ciężkim sercem powiedziała.
- Dzwonił wasz ojciec. Z resztą już od dłuższego czasu męczy mnie telefonami i za wszelką cenę chce, abyście zamieszkali u niego. Tam w Holandii. Groził mi nawet, że wytoczy w tej sprawie proces sądowy, bo On też ma do Was prawa. A to, że się wami przez te 13 lat nie interesował i że wy praktycznie go nie znacie to go nie obchodzi. Nie wiem, czemu tak nagle się Wami zainteresował. Ja.. - i w tym momencie załamał jej się głos. -ja, jaa nie mogę Was stracić, nie mam tu praktycznie nikogo po za Wami. - mama rozpłakała się, a oboje w tym samym czasie podeszli do niej i przytulili ją.
- Nie martw się, poradzimy sobie. Ani ja, ani Tosia, nie zamierzamy się stąd wyprowadzać. Przecież my też mamy coś do powiedzenia. - pocieszył Matkę Patryk i mocno przytulił. Wiedział jednak, że prawdziwe problemy dopiero się zaczną.
Zapowiada się ciekawie. : )
OdpowiedzUsuńCzekam na ciąg dalszy. Powodzenia. ;-*
świetne. :* pisz już rozdziały dupo. <3
OdpowiedzUsuńwreszcie opowiadanie jakieś inne niż miłosne. ;) Super. Zapowiada się całkiem nieźle. ;D pisz, pisz. i mnie informuj o rozdziałach.
OdpowiedzUsuń