- Dzeci! - nagle rozległ się donośny głos matki. - wrócę jutro około godziny 15, żeby wziąć Was na obiad do babci, bo coś wydaje mi się, że jutro szybciej się nie pozbieracie! i pamiętajcie co mówiłam, nie roznieście domu. Już jadę, miłej zabawy. pa! - krzyczała z korytarza kobieta.
- Ok, pa. dzięki. - zareagował leniwie chłopak po czym kontynuował oglądanie telewizora.
W końcu wybiła 19.00 kilka gości siedziało już w salonie, a konkretnie wszyscy prócz Viktorii i Jagody.Patryk siedział niby zdenerwowany ale i zmartwiony, że jego 'przyszła' dziewczyna, bo zamierzał zapytać się jej dziś, nie przyjdzie. Po chwili rozległ się dzwonek do drzwi, Patryk zerwał się i pobiegł ku nim, otwierając jak torpeda.
- Hej. - weszła Jagoda dając chłopakowi buziaka w policzek. - Wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń i w ogóle wszystkiego czego tylko zapragniesz! - powiedziały obie na raz i wręczyły mu wielki prezent.
Gdy wszyscy goście zebrali się już w salonie, Tosia przyniosła literatki do szampana, postawiła je na stole i usiadła obok Adriana. Fabiana, na imprezie nie było, ponieważ Patryk, jak i jego przyjaciel Adii nie trawili faceta. Rozległ się huk otwieranego szampana i pisk zdumionych ludzi. Po chwili wszyscy śmiali się, zabierając napełnione już literatki i wstając aby zaraz wznieść toast za solenizanta.
- Niech żyje sto lat! - wykrzyknął jakiś głos po czym wszyscy zaczęli stukać się szklankami i pić szampana.
Po jakiś 3 godzinach imprezy wszyscy byli już nie źle wstawieni. Patryk tańczył właśnie z Jagodą, mimo, że leciała piosenka LMFAO - sexy and i know it oni tańczyli wolno, wtuleni w siebie. Chłopak za wszelką cenę próbował przełamać swój lek i zapytać w końcu dziewczynę, czy chce z nim być.
- Muszę Ci coś powiedzieć.. -wyszeptał jej do ucha. - ale to nie tu, chodźmy do mojego pokoju. - dodał i pociągnął dziewczynę za rękę po schodach do góry. Weszli do pokoju, usiedli na łóżku.
- No, słucham. O czym tak ważnym chciałeś mnie poinformować, że aż zaciągnąłeś mnie tu? - zaśmiała się dziewczyna. Mina chłopaka przypominała trochę minę srającego kota na pustyni, ale nie przejmował się tym. Przygryzał wargę i nerwowo wyginał palce u rąk.
- No dobra. Bo jest taka akcja. Jesteś na.. naa prawdę fajna i w ogóle. - jąkał się chłopak, próbując jakoś wydusić z siebie to jedno zdanie.
- ślicznie wyglądasz jak się zawstydzisz i tak zajebiście przygryzasz wargę. - zaśmiała się z niego znów. A On odwzajemnij jej uśmiech i dalej taki nerwowy próbował kontynuować wypowiedzenie tego jakże banalnego zdania, które jednak mimo wszystko mogła zmienić jego przyszłość.
- No wiec, nie będę owijał w bawełne.. ja.. - głos mu się załamał. Zamknął oczy wziął głęboki oddech, przesunął się do dziewczyny i spojrzał w jej oczy. - ja po prostu kocham Cię jak pojebany, szaleje za Tobą i od dłuższego czasu myślę tylko o tobie i w chuj Cię kocham ale chyba już to mówiłem, nie pamiętam i będziesz ze mną? ale powiedz, że tak, bo jesteś najważniejszą kobietą w moim życiu i Cię kocham i potrzebuje kocham noo i na prawdę ja chce ...
- Opanuj się Patryk! - jej oczy zaszkliły się, a twarz zagospodarował wielki uśmiech. - ja też Cię kocham głupku, czuję to samo! tak, będę! - rzuciła mu się na szyję a on pocałował ją lekko.
Całując się tak, nawet się nie spostrzegli jak w tym pokoju zleciało im dobre 40 min. Zerwali się, bo usłyszeli huk i jak by tłukące się szkło i zaraz po nim upadające ciało i śmiech wszystkich w okół. Zbiegli na dół, a tam po drugiej stronie blatu leżała Vika z potłuczoną szklanką. Ich pierwsza reakcja to śmiech, mimo, że nie widzieli całego zajścia musiało to cholernie komicznie wyglądać. Młoda była już nie źle wstawiona, więc nie ma się co dziwić, że dostawała nalotów na banie.
- Antosia, co tu się stało? - Patryk zapytał dziewczynę, ale ona też już nie bardzo jarzyła co się do niej mówi. Jednym słowem Patryk i jagoda byli tu najbardziej trzeźwymi osobami, mimo, że swoje wypili.
- bo ona przeleciała... przeleciała bez blat hahaha. - wydukała i nagle wszscy wybuchli komicznym śmiechem. - przeleciała, bo myślałam, że w taki sposób, złapie szklankę. - nikt nie mógł powstrzymać się od śmiechu, kilka osób leżało na podłodze śmiejąc się niemiłosiernie, a to była dopiero 24. Po posprzątaniu szkła impreza zaczęła toczyć się dalej, a Adrian wziął sprawę w swoje ręce widząc, że jego przyjacielowi się udało zdobyć pannę, pomyślał, że on też zdobędzie Antosie.
Godzinę później nikt już nic nie pamiętał. Mimo, że nikt nie rozszedł się do swoich domów impreza się skończyła. Połowie ekipy urwał się film, napojów wysoko procentowych zabrakło, jedzenia też zostało już tyle co nic i nikomu nic się nie chciało. Z rana około godziny 11 Patryk przebudził się, rozejrzał się w okół. Na nim spała Jagoda, spali na podłodze w kuchni, obok blatu przez który przeleciała Viktoria. Parkiet był trochę zarzygany, wszędzie walały się jakieś szmaty, a koło schodów na starym materacu wyciągniętym z pywnicy stali Adrian i Tosia. Dom wyglądał jak po przejściu tsunami, a do przyjazdu mamy zostały zaledwie 4 godziny. Trzeba było budzić wszystkich, każdy powinien wziąć zimny prysznic i zacząć sprzątać to całe pobojowisko.
Faajny bloog.:D
OdpowiedzUsuńSupeer <3 dawaj dalej! ja dzisiaj też dodaje. i będę miała drugiego bloga.=]
OdpowiedzUsuńsuper. <3
OdpowiedzUsuń