piątek, 9 grudnia 2011

5.

Po niecałych 3 godzinach dom prawie, że błyszczał. Posprzątali cały bałagan, po imprezie praktycznie nie było już śladu. Trochę czasu im zostało, także mieli czas aby ogarnąć swój wygląd, wykąpać się, uczesać i ubrać w coś przyzwoitego, ponieważ ich babcia miała na tym punkcie hopla.
Po obiedzie, kiedy wrócili do domu rozeszli sie do swoich pokoi, a mama usiadła na krześle w jadalni i zaczęła przeglądać pocztę. rachunki, rachunki, rachunki.. i nagle, zobaczyła imię i nazwisko ojca dzieci. Przerażona nerwowo otwierała kopertę i wyszarpnęła list ze środka. Otworzyła go, nie wahając się ani chwili dłużej. Podparła głowę na lewej ręce i zaczęła czytać ze strachem w oczach. Kiedy przeczytała list jej oczy zaszkliły się i schowała głowę w dłonie. Siedziała tak z 15 min, po czym podniosła się, pozbierała do kupy i zaczęła pakować. W planach miała wyjechać stąd na jakiś czas, do swojej siostry Marty, która mieszka w malowniczej miejscowości Tenczyn, niedaleko zakopanego. Powrót planowała dopiero po nowym roku, chciała spędzić święta i sylwester tam, bo czuła się bezpiecznie.
Nic nie mówiąc nastolatką zaczęła się pakować i wszystkie swoje rzeczy. Jutro z rana zamierzała wyjechać. była pewna, że jej siostra przyjmie ją wraz z dziećmi. Jej dom był za duży jak na jedną osobę, a rodzeństwo bardzo dobrze dogadywało się z Martą, mówili jej po imieniu ponieważ kobieta była młoda. Matka dzieci, zdecydowała wejść po góry do pokoju Tosi i powiedzieć jej o wszystkim. Bała się reakcji dziewczyny w końcu miała tutaj mężczyznę z którym dogadywała się wprost doskonale, był też Fabian, Vika i dziewczyny z którymi mała plany sylwestrowe. A teraz? teraz Ona musi odebrać jej plany, bo muszą wyjechać. Patryk? Patryk miał to samo stało dziewczynę, kumpli, koleżanki, plany z Tosią mieli wspólne, właściwie organizowali razem imprezę na wynajętej salce. Zapukała do drzwi, i delikatnie przycisnęła klamkę. Tosia siedziała na łóżku po turecku z laptopem na kolanach i rozmyślała nad czymś.
- Mogę Ci przeszkodzić? - powiedziała kobieta ze smutkiem w głosie. Wiedziała, że poinformowanie córki o tym wszystkim będzie ciężkie, dlatego wolała zrobić to w obecności Patryka, żeby dwa razy nie przeżywać tego samego.
- Pewnie, siadaj. - odpowiedziała patrząc się w komputer.
- Napisz Patrykowi na gg, niech ty przyjdzie. - Tak, może i jest to śmiesznie, ale jak siedzieli w innych pokojach to albo pisali sms albo informowali się na gg. Kilka chwil potem Patryk już siedział na skraju łóżka zniecierpliwiony, co też mama ma im do powiedzenia i to tak nagle.
- Wiec.. nie wiem jak zacząć, boję się waszej reakcji. No ale cóż. Wyjeżdżamy, jutro z rana, do Marty. Wrócimy po sylwestrze.. - nagle Tosia jej przerwała.
- alee.. ale..
- zaczekaj, niech dokończę. Musimy. Nie rujnowała bym Wam planów na sylwester gdyby to nie było konieczne. Wasz ojciec napisał, będzie tu jutro po południu. Dlatego wyjedziemy do Marty. On nie wie gdzie ona mieszka. Nigdy się nie poznali. Przepraszam Was.. na prawdę.. - w tym momencie rozpłakała się. Bardzo kochała swoje dzieci i zawsze chciała dla nich jak najlepiej. Przecież byli wszystkim dla niej.
- Mamo, a kiedy mam pożegnać się z Adrianem? A jak przez ten czas wszystko się rozpadnie? - mówiła przez łzy dziewczyna, która też już nie wytrzymała . Tylko Patryk się trzymał, ledwo.
- Ja i Jagoda? Tosia i Adrian? jeżeli to przepadnie? to do czego my wrócimy? jak to sobie wyobrażasz? - siedzieli tak wtuleni wszyscy w siebie. Kidy mama dzieci w końcu pozbierała się do kupy powiedziała.
- No nic, umówcie się ze swoimi, ja Was spakuje. Chociaż tak mogę Wam to wynagrodzić. A i wyjeżdżamy jutro o 9 rano. - mówiąc to zakasała rękawy i wyszła z pokoju szukać torb podróżnych.
Tosia chwyciła za telefon i wybrała numer 'Adrian'. Nie odbierał, więc postanowiła, że do niego pójdzie. Pewnie pije z kumplami pod blokiem - myślała wkurzona. nienawidziła kiedy chłopak pił, ponieważ matka opowiadała jej, że jej ojciec był alkoholikiem. Zbiegła po schodach, wciągając na siebie płaszcz. Założyła buty i bez szalika, bez rękawiczek, bez czapki wybiegł na trzaskający mróz. Była tak cholernie zdenerwowana, że rozwaliła by każdego kto stanie na jej drodze. Była załamana tą nagłą zmiana planów w domu, a teraz jeszcze Adrian, biegła chodnikiem wzdłuż Malty, w stronę ławki na której zawsze siedział. Był. Jego twarz była kompletnie przepita, a oczy aż zamykały się. Siedział sam, na oparciu ławki, wpatrując się w wodę i popijając już naste piwo.
- Pijesz! Cholera, starasz się o mnie, mówisz, że zależy Ci na mnie, jak na nikim innym a potem wykręcasz mi numery. nie odbierasz telefonu, siedzisz pijesz i nawet nie słuchasz tego co do Ciebie mówię. Jesteś jakiś obojętny na wszystko co do Ciebie mówię! Słyszy, dlaczego znów pijesz!?
- Bo potrzebuję pić.. - odpowiedział jej cicho, nie spoglądając nawet na nią. Drżał z zimna, a jego oczy zaszkliły się. Antosia nie wytrzymała i zaczęła wrzeszczeć przez łzy.
- Spójrz na mnie! - krzyknęła a łza spływała jej po policzku. - Jeżeli na prawdę chcesz być sam, to mi powiedz prosto. A nie udawaj, że Ci zależy, że się strasz. Ja na prawdę Cię pokochałam, a Ty? pewnie masz mnie już w dupie. Widzisz te łzy? - pokazała palcem, na załzawione oczy - one są właśnie przez Ciebie kurwa! - rozpłakała się, i odwróciła na pięcie. Chłopak patrzył jak odchodzi, lecz ani drgnął. kiedy się ocknął, wstał, krzyknął.
- Tosia! - odwróciła się, jednak nie stanęła. - Zaczekaj, proszę! - krzyczał i próbował biec za nią. Dziewczyna zatrzymała się i poczekała. Chwilę później, chłopak stał zmarznięty już koło niej. Przyciągnął ją do siebie i wtulił się w nią. Był zimny i przemarznięty. Wyszeptał jej do ucha przez łzy.
- Straciłem matkę. Kobietę, która była najważniejsza dla mnie. Zostałaś mi tylko Ty. Proszę nie zostawiaj mnie teraz. Bądź tu ze mną. Proszę Cię. - chłopak rozpłakał jej się w ramionach, a Tosia? co ona mogła zrobić, przecież to nie ona decydowała o tym nagłym wyjeździe.
- Kocham Cię, najmocniej, ponad wszystko. Wyjeżdżam pod Zakopane, wracam po sylwestrze. - Płakała mu w ramie, a on załamany nie potrafił wydusić z siebie ani słowa.
- To co będzie z nami? Nie rób mi tego zostań, bo na Tobie kończy się mój świat. Odejdę, nie dam rady. Proszę Cię. Kocham Cię.
- To może, pojedziesz ze mną? Jeśli chcesz, i moja mama się zgodzi to jedź ze mną. Spędzimy sylwester razem, zdala od tego wszystkiego. Odpoczniemy. Błagam tylko sobie nic nie rób jesteś najważniejszym mężczyzną w moim życiu, jedź ze mną. A teraz chodźmy do mnie, nie wrócisz tam, boję się o Ciebie. - dziewczyna chwyciła chłopaka za rękę i poszli do niej.

6 komentarzy:

  1. o kurwa! zajebiste! <3 ej mówiłam, że dorze napiszesz, a ty że nie.xd supeer.:D*

    OdpowiedzUsuń
  2. niach, niach :D Dagula, masz talent :D

    OdpowiedzUsuń
  3. daaga, to jest zajebiste <3
    pisz dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham twojego blogaska ;**** dodawaj nastepny rozdzial Zonko :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, super, super, super, super. <3
    kooocham to. :)

    OdpowiedzUsuń