Nastał wigilijny wieczór. Jak do tej pory nic się nie wydarzyło. Tu w górach wszyscy czuli się już jak w domu, mimo tęsknoty nastolatków za domem, przyjaciółki i Patryka za Jagodą, wszystko było idealnie. Nikt nie myślał o śmierci matki Adriana, ani o Ojcu młodzieży. Panowała tu świąteczna, miła i wyjątkowo szczera atmosfera. Tosia z Adrianem zajęli pokój z dwoma łóżkami, które i tak stały blisko siebie. Patryk zaś miał pokój na przeciwko. Matka dzieliła pokój z Martą, swoją siostrą, ponieważ były ze sobą bardzo związane a po długim czasie w jaki się nie widziały miały sobie do powiedzenia tylko, jak by nie widziały się całe życie.
- Antosia, wyjdź z tego pokoju, Adrian nie zginie jest jesteście tu już długo pomóż mi z tym karpiem. - krzyczała z dołu ciotka, która usiłowała zabić karpia. Jednak jej starania poszły na marne, kto normalny chce zabić żywego karpia tłukąc go po głowie tłuczkiem to kotletów? Marta, nie potrafiła muchy skrzywdzić, a co dopiero rybę.
- Fuuj, męcz się z tym tłuczkiem, ja go nie dotknę. Patryk niech to zrobi! - odryknęła dziewczyna z obrzydzeniem w głosie. Wiele ją łączyło z Martą, żadna nie potrafiła zabić karpia, zresztą mama też nie.
- Daj spokój, zabije jej tego karpia, niech nie fatyguje Patryka chociaż tak będę mógł się jej odwdzięczyć. Przecież mieszkam pod jej dachem. - powiedział Adi, pocałował dziewczynę we włosy i zszedł na dół. Po wejściu do kuchni mimo starań wybuchnął śmiechem. Mimo tego, że kobiety męczyły się z rybą 20 minut ona dalej żyła. Matka trzymała ją za ogon, a Marta nawalała tłuczkiem po łbie.
- Niech Pani to da, chociaż tak będę mógł się odwdzięczyć za to co Pani dla mnie zrobiła. - powiedział mile chłopak do Marty przejmując rybę i wyciągając tasak.
- Jaka Pani, chłopie mówiłam Ci, że Marta jestem. mogę przestać być miła, jeśli będziesz tak do mnie mówił. - powiedziała chłopakowi i trzepnęła go w ramie ze ścierki. Stała podpierając się o blat i patrzyła jak chłopak mistrzowsko radzi sobie z karpiem.
Już do rozpoczęcia wigilii, chłopak siedział w kuchni pomagając w przygotowaniu potraw. Bawił się przy tym świetnie a przy okazji pochwalił się swoim talentem kulinarnym. Tosia kiedy ujrzała całą trójkę w fartuchach przygotowującą już ostatnie drobne szczegóły kolacji wybuchnęła śmiechem i wyszła z kuchni.
Po kolacji wigilijnej Adrian i Tosia wybrali się na spacer. Chłopak już od dłuższego czasu zauważył że jego dziewczyna ciągle pisze z kimś sms'y. Zmartwiony całą sytuacją łamał się, aby nie sprawdzić jej telefonu. Nie zrobił tego.
- Powiem prosto, czy ja mogę wiedzieć z kim ty tak ciągle piszesz? - syknął chłopak przygryzając wargę i mocniej chwytając rękę dziewczyny. Zmieszała się.
- Z.. Z Viktorią, bo ten.. pyta kiedy wracam. - Zarumieniła się, chłopak spojrzał na nią, unikała jego wzroku, była cholernie zmieszana i szybko schowała telefon. Puścił jej rękę, zatrzymał się, chwycił dziewczynę za ramiona i swoimi silnymi dłońmi przyciągnął ją do siebie.
- Patrz na mnie! - syknął przygryzając wargę. Emocje gotowały się w nim, wyglądało że zaraz wybuchnie jak dynamit. - To Fabian! Kochasz Go! Kochasz Go? Nic nie mówisz? Wiedziałem! Skurwysyn wiedziałem, że prędzej czy później namiesza Ci w głowie i zostawisz mnie. Chcesz teraz odejść? Po to zabrałaś mnie na ten spacer, teraz kiedy moja matka zmarła i na świecie nie mam nikogo prócz Ciebie!? Tak bardzo Cię kochasz, wierzyłem Ci. A tobie jednak mimo wszystko zależy na nim. dobrze.. - Dziewczyna nie wytrzymała. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy, które chłopak szybko wycierał kciukami. - Tak to On. Nie, kocham Ciebie i tylko Ciebie. Nie wyobrażam sobie już życia, kiedy mi Ciebie zabraknie. Spójrz czasem w lustro a zobaczysz cały mój świat. Nigdy Cie nie zostawię, ale jeżeli będziesz robił mi awantury o byłego chłopaka, i o głupie kilka sms'ów, ja nie wytrzymam! - krzyczała dziewczyna. Wyrwała się z jego uścisków i zawróciła z stronę domu. Chłopak chwycił ją za nadgarstek.
- Zostaw mnie! Przemyśl lepiej swoje zachowanie i wracaj do domu, a ja idę! - krzyknęła i poszła. Po jej policzkach spływało morze łez, a On stał patrząc się jak dziewczyna odchodzi. To już kolejna sytuacja, kiedy stał ślepo wpatrzony w jej kroki, odchodziła. Kidy zerwał się, dziewczyny nie było już widać. Szedł sam, kopiąc co trochę jakiś kamień. Zastanawiał się jak ich życie będzie wyglądało jeśli będzie taki zazdrosny.
wszedł do jej pokoju. Nie zauważyła jego obecności, na uszach miała słuchawki, siedziała po turecku na tapczanie, z zamkniętymi oczami głowę miała uniesioną do sufitu. Wszystko o czym teraz marzyło, to jego obecność przy niej, przytulając ją i przepraszając przyrzekając że już nigdy się tak nie zachowa. Kochała go i była w stanie wybaczyć wszystko, byleby tylko był przy niej. Usłyszała stuknięte kluczy o szafkę, delikatnie otworzyła oczy. Kiedy tylko zobaczyła że to On zrzuciła z siebie słuchawki, podbiegła do niego rzucając mu się na szyję.
- Przepraszam, kocham Cię. Więcej już tak nie postąpię, wybacz. Proszę.- mówiła to błagalnym tonem, a w międzyczasie zdążyła pocałować go chyba 18321652325 razy.
- Nie potrafię się na Ciebie gniewać, ja tez przepraszam. - Para położyła się na łóżko, mimo tego, że po chwili wstali i wybrali się razem na pasterkę.
ojeju. Słodko. <3
OdpowiedzUsuńlubię to!
taaa, na pasterkę ;>
OdpowiedzUsuńfajny, słodki i w ogóle ^^
zaje.. zaje.. zajebiste! <3 ej ty to masz talent!:* pisz!
OdpowiedzUsuńromantik :D megaśne :* !
OdpowiedzUsuńromantycznie. gdybym ja znalazła taki skarb, ojejciu. ♥
OdpowiedzUsuńluubie to. < 33
OdpowiedzUsuńtylko szybko akcję potoczyłaś. mogłaś dac więcej przemyśleń tego tamtego myli mi się z tym drugim. kurde Fabiana czy tam Adriana i Tosi xd haha
ale ogolnie to zajebiście. : D